Archiwum 08 października 2015


milczac
Autor: czaaarownica
Tagi: smutek   tęsknota   diabelski młyn  
08 października 2015, 19:08

Dzisiaj to ja mam kryzys. Dosłownie padam na pysk. Cały tydzień spałam tyle o ile a teraz marzę tylko i wyłacznie o łóżku. Z Romeo niby sobie wyjaśniliśmy ale ja tego nie kupuję, nie wiem dlaczego ale tak jest. Jakby jakiś głos gdzieś tam we mnie kazał mi się zdystansować. Naprawdę pogubiłam się w tym wszystkim. Nadal mam niesmak tej naszej "kłótni" w sumie tego nawet tak nazwać nie można bo to była ostra wymiana zdań, jego zdań.... niczym monolog a każde moje słowo było odbierane jak atak. Boli owszem bo zależy mi, tęsknie za nim....a on....jest co raz mniej jego w moim życiu.... niby praca, jestem w stanie to zrozumieć ale przecież nie jestem ślepa i głucha.... kiedyś jego głos działał na mnie niczym balsam na moją zranioną duszę.... cokolwiek by się  nie działo jego głos sprawiał że czułam się lepiej, a teraz.... teraz jest taki nie mój.... może przesadzam ale przecież wiem co słyszę.... w każdym bądź razie postanowiłam obserwować, nic więcej. Nie mam zamiaru dopytywać się dlaczego tak jest, bo jeśli faktycznie to przez pracę szybko minie, a jeżeli nie.... to my miniemy, choć cały czas mówi, że ma względem mnie plany na przyszłość, swoje życie.... jak to jest z tymi facetami? Mówią jedno a zachowują się całkiem odwrotnie, a my przez nich tracimy grunt pod nogami, karuzela.... by nie powiedzieć diabelski młyn..... a przecież wszystko byłoby łatwiejsze gdybyśmy otwarcie sobie mówili jak jest, co czujemy i czego chcemy..... no ale kwintensencja życia - musi byc dobrze i niedobrze, uhmmm..... bajka.

 

A książę.... nadal jest gdzieś obecny w moim życiu.... niczym mój cień, dzisiaj zezłościł sie na mnie choć nie wiem dlaczego i mało mnie to interesuję. Cały czas mi kładzie do główki, że Romeo na mnie nie zasługuję i że nie będziemy razem, baaaa daje nam 2-3 tygodnie i to sie posypię..... z wróżbity Macieja stał sie prorokiem, masakra